Bo wszyscy biorą...


Presja rodziców, trudności w szkole, potrzeba „bycia w grupie”, a do tego łatwy dostęp do substancji psychoaktywnych – to główne przyczyny sięgania przez młodych ludzi po niebezpieczne dla ich zdrowia i życia środki. O tym jak rozpoznać, że dziecko zażywa dopalacze, jak reagować i zapobiegać temu problemowi, rozmawiali z psychologiem, policją i inspektorem sanitarnym dyrektorzy i pedagodzy ze szkół w powiecie. Spotkanie zostało zorganizowane 14 kwietnia w Starostwie Powiatowym w Olsztynie.

Jak się okazuje, po dopalacze sięgają już dzieci z klas IV-VI szkoły podstawowej. – Dla 11-latka najważniejsza jest grupa rówieśnicza – mówiła Dorota Hermanowicz, dyrektor Powiatowej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Olsztynie. – On się przegląda się w oczach kolegów, a nie rodziców. Zażycie dopalaczy wydaje mu się niską ceną za wejście w grupę, w której wszyscy „biorą”. Jeśli do tego dodamy brak stabilności emocjonalnej wynikającej np. z braku silnego wzorca ojca i matki, wysoką  tolerancję w rodzinie dla palenia papierosów i picia alkoholu oraz niski poziom tolerancji na niepowodzenia, to sięgnięcie po środki psychoaktywne wydaje mu się sposobem zniwelowania bólu psychicznego. I tak wpada w pułapkę.

Sam stan odurzenia dopalaczami zwykle trwa krótko, za to późniejsze skutki można obserwować przez dłuższy czas. – Jeśli rodzic zauważy u dziecka bezsenność, przekrwienie gałek ocznych, wymioty, biegunkę, przypływy nerwowości, czy napady szału, powinno go to zaniepokoić – mówiła Grażyna Dziubanii z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Sygnałem, że dzieje się coś niedobrego, może być też znalezienie u dziecka białego lub kolorowego proszku, suszu roślinnego, płynów, wyrobów przypominających papierosy, torebek strunowych, podgrzewaczy, fifek i tubek.

W trudnej sytuacji są szkoły, które boją się ujawniać problem z uwagi na utratę dobrego wizerunku. Tymczasem policjanci przekonują, że szkoła ma prawny obowiązek zawiadomienia władz o zaistniałych incydentach i zachęcają do wprowadzania sankcji. – Proponuję, żeby na wywiadówkach, już  na początku roku szkolnego, rodzice otrzymali do podpisu dokument, w którym będzie mowa o konsekwencjach wyciąganych w stosunku do ucznia, który przyjdzie do szkoły pod wpływem alkoholu lub narkotyków – przekonywała dyrektorów Małgorzata Demianiuk z KMP w Olsztynie. – I bądźcie konsekwentni. W przypadku uzasadnionego podejrzenia, że uczeń zażywa substancje psychoaktywne, kierujcie sprawę do sądu rodzinnego i nieletnich, który podejmie decyzję, co do dalszego postępowania. Wprowadzenie sankcji może też dotyczyć zachowania demoralizującego innych uczniów. Namawiam do rozmów i zachęcania rodziców do współpracy. W końcu chodzi o ich dzieci.

DSC04165DSC04168DSC04164